Noteć Inowrocław - Prokom Trefl Sopot 81:71
Koszykarze Prokomu Trefl przegrali w Inowrocławiu z jednym z outsiderów ligi, Notecią 71:81. Porażkę mistrzów Polski w kraju okrzyknięto sensacją. Tymczasem sopocianie, którzy zapewnili sobie wcześniej pierwsze miejsce w play off, wystąpili osłabieni brakiem najlepszego strzelca, Gorana Jagodnika oraz reżysera poczynań drużyny, Tomasa Pacesasa. Obaj leczą kontuzje.
W składzie Prokomu Trefl w sumie zabrakło w sumie aż pięciu zawodników z podstawowego składu. Obok Pacesasa i Jagodnika, także chorego Marka Millera oraz Filipa Dylewicza, któremu w tym tygodniu kończy się dyskwalifikacja. Z racji niewyleczonej kontuzji na parkiet nie wybiegł także obecny w Inowrocławiu Andrija Cirić.
Kluczem do zwycięstwa Noteci była lepsza skuteczność. Zaledwie 35% celności za dwa (17/48) i 23% za trzy punkty (5/21) to w przypadku Prokomu Trefl wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Noteć miała odpowiednio 40% (22/54) i 45% (9/20).
Sopocianie nie potrafili także uzyskać przewagi pod koszem. Wprawdzie Tomas Masiulis zebrał 11 piłek z tablic, ale mierzący 220 cm Aleksander Radojević tylko dwie. Były gracz NBA zaliczył kolejny nieudany występ. Nie popisał się także Desmon Famer. Amerykanin, z którym być może przedłużony zostanie kontrakt do końca sezonu, w 15 próbach za dwa punkty, trafił tylko dwa razy. Czterokrotnie próbował też rzutów zza linii 6,25 m. Bez efektu. Do tego zapisał na koncie cztery straty. Zbyt wcześnie niektórzy zaczęli się chyba zachwycać grą Farmera, który zagrał w tym meczu ponad 31 minut.
Mimo prowadzenia Noteci w pierwszej kwarcie - 13:6, sopocianie odrobili dość szybko straty, w drugiej części zdecydowanie dominując na parkiecie. W trzeciej mistrz kraju zaliczył bodaj najgorszą kwartę w sezonie! Świadczy o tym bardzo skromna zdobych punktowa, na co wpłynęła bardzo dobra postawa w Noteci, Adriana Penlanda (210 oczek w tej odsłonie).
To właśnie ten zawodnik w decydującym okresie czwartej kwarty przeprowadził decydującą akcję, a formalności dopełnił wypożyczony do Noteci z Sopotu, Tomasz Świętoński, trafiając za trzy punkty.
- Mając tylko siedmiu zawodników do dyspozycji, próbowałem wariackich ustawień. Np. z Masiulisem czy Bacikiem na trójce, co wpłynęło na wynik. Noteć wykorzystała nasze osłabienie. Całe szczęście, że wcześniej zapewniliśmy sobie pierwsze miejsce. Teraz moi zawodnicy muszą się jak najszybciej podleczyć - powiedział trener sopocian, Eugeniusz Kijewski, który najbardziej niezadowolony był z gry Radojevica.
14529 |18292 |12316 |2999 |15887 |14372 |5464 |11516 |8848 |14315 |