digo.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Po 34 latach Jan Bortkiewicz wreszcie doczeka się wystawy swoich prac


Z czerwonym nie ma żartów
Cortazar gra w klasy, dzieciaki w zielone, a wrocławski fotografik eksperymentuje z kolorem pulsującej krwi, ognia i namiętności.
W piątek we wrocławskiej galerii BWA rusza wystawa fotografii Jana Bortkiewicza „Gra w czerwone”. Żeby pokazać ją światu, artysta czekał trzydzieści cztery lata. Cykl zdjęć powstał w 1973 roku, specjalnie na prestiżowy konkurs polskiej fotografii artystycznej Złoty Jantar.
– Zawsze byłem świadomy faktu, że nie żyję w normalnym, wolnym i demokratycznym kraju. Wiedziałem, że najważniejsze są nie tyle koterie, co silne układy. Nie przypuszczałem jednak, że moje prace zostaną odrzucone z konkursu ze względów politycznych – mówi Bortkiewicz. Nawet po Sierpniu ’80 nie powiodła się próba oficjalnego pokazu. W oczy kłuł decydentów kulturalnych nie tylko powracający motyw czerwonego, ale i treść obrazów.
Seria składa się z kilkunastu czarno-białych fotografii z czerwonymi akcentami. Bortkiewicz założył, że prace mają układać się jak fragmenty taśmy filmowej. Utrwalone przez fotografa momenty świetnie ilustrują siermiężne, szare życie w PRL-u. Przypominają o absurdach tamtego świata, przywołują symbole, charakterystyczne ubrania czy architekturę Polski czasów „małego realizmu”. Na zdjęciach widać człowieka z papierosem, orła bez korony, bociana na szczycie gniazda czy czerwoną świnię, kojarzącą się politycznie, nie rolniczo. Tym, co spaja cykl w jedno, jest powracający na każdej fotografii czerwony punkt.
„To symbol gorących i żywych uczuć. Najszybciej dostrzegany przez niemowlęta. Oddziałujący na podświadomość. Natrętnie wykorzystywany dla osiągnięcia zamierzonych celów w propagandzie, reklamowym terrorze. I tylko w oliwnych lampach na kościelnych ołtarzach tli się coraz słabiej” – napisał Jan Bortkiewicz, zachęcając do obejrzenia wystawy w galerii przy ulicy Wita Stwosza.



2972 |18433 |6695 |1359 |2141 |281 |751 |18007 |13540 |7453 |