Zapowiada się długa wojna z owadami
Na walkę z komarami urzędnicy przeznaczyli ponad 180 tysięcy złotych
Komary gryzą już w najlepsze. Ale urzędnicy zapewniają, że nie jest tak źle jak w poprzednich latach. Lada dzień nad polami irygacyjnymi na Osobowicach pojawi się samolot ze śmiercionośnym dla tych owadów specyfikiem.
Wydział środowiska we wrocławskim urzędzie miasta czeka tylko na kilka dni pogody, by deszcze nie przyszły komarom z odsieczą, zanim te zdążą paść od trucizny.
Na ziemi z insektami walczą pracownicy dwóch firm. Niedawno pojawili się z opryskami w parku Złotnickim i na Brochowie. Do oczek wodnych wrzucili tam też trutki ze specjalnymi bakteriami, które potrafią zniszczyć larwy.
O wylęgach komarów informuje na bieżąco wydział środowiska pracownik Instytutu Genetyki i Mikrobiologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
– W tym roku nie mamy jeszcze sygnałów, by w którymś miejscu we Wrocławiu nagle pojawiło się szczególnie dużo komarów – twierdzi dyrektor wydziału środowiska Bogdan Łukaszewicz. – Zaraz po polach irygacyjnych mamy w planach zająć się Kozanowem, parkiem Południowym i Szczytnickim.
W walce z komarami już od wiosny z odsieczą przychodzą nam też różne gatunki ryb. Miesiąc temu do fosy został wpuszczony dwustukilogramowy oddział młodych karpi, podarowany miastu przez Polski Związek Wędkarski. Jak co roku gmina na odkomarzanie przeznaczyło 185 tysięcy złotych.
7101 |10945 |1672 |17819 |525 |9683 |3092 |2337 |5342 |9828 |