digo.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Bałtyk Gdynia - Wisła Tczew 3:3


Piłkarze Bałtyku od początku meczu mieli przewagę, stworzyli wiele sytuacji, strzelili gola, którego nie uznał sędzia, wykonywali znacznie więcej rzutów rożnych i... mogą mówić o szczęściu. Sędzia doliczył do spotkania cztery minuty. W ostatniej gospodarze strzelili z rzutu karnego wyrównującą bramkę.
W pierwszej połowie biało-niebiescy odpowiedzieli tylko jednym golem na trzy trafienia rywali. Zawodnicy Wisły bezlitośnie wykorzystali błędy gdyńskich obrońców. Słabo grał Karol Wasielewski, który już w 28 minucie został zmieniony.
- To był dla nas szok - twierdzi Mirosław Zimny, trener Bałtyku. - Czasami w kilku meczach nie tracimy trzech goli, a tutaj w jednej połowie. Powiedziałem jednak chłopakom w szatni, że ten mecz wciąż jest do wygrania.
W drugiej połowie piłkarze Bałtyku ruszyli do odrabiania start. Była duża przewaga, dogodne okazje, ale piłka do siatki nie chciała wpaść. Na bramkę Wisły strzelali Przemysław Wiszniewski, Paweł Budziwojski, Dariusz Kudyba, Mariusz Żak, Artur Rosiński i Zbigniew Figura. Bez skutku. Gdynianie strzelili jednak dwa gole z rzutów karnych, które dały im remis. Najpierw trafił Rosiński po faulu na Wiszniewskim, a następnie Figura w sytuacji gdy faulowany był Budziwojski.
- Do drugiego karnego podszedł Figura, bo bałem się posłać do jedenastki ponownie Rosińskiego. Artur wszystkim się przejmuje, a chwilę wcześniej w doskonałej sytuacji, zamiast dograć piłkę do lepiej ustawionego Kudyby, sam zdecydował się na strzał i trafił w nogi bramkarza. Postawiłem zatem na doświadczonego Figurę - powiedział trener Zimny.
Bałtyk strzelił jeszcze gola osiem minut wcześniej. Do siatki trafił Figura, ale sędzia asystent zasygnalizował pozycję spaloną napastnika gospodarzy i arbiter główny bramki nie uznał.



11099 |9496 |984 |10961 |1904 |17992 |19429 |17100 |1793 |1097 |